Cel

SONY DSC

Zupełnie inaczej się trenuje, kiedy ma się konkretny cel. Ostatnio trochę mój zapał w szlifowaniu Dobisia osłabł. Zawody we Wrocławiu ze względu na kontuzję nie pokazały mi nic. Nie wiem, które błędy były wynikiem jego kiepskiej formy, a które kiepskiego przygotowania… Brak perspektyw na start w najbliższych miesiącach zniechęcił mnie do ćwiczeń.

No i tydzień temu dowiedziałam się, że na przełomie sierpnia i września w Czechach odbędzie się Memoriał Joop’a. O tych zawodach myślałam już kilka lat temu, nigdy się nie udało tam pojechać. No i nagle są tutaj tak blisko. Błyskawicznie poprzesuwałam zobowiązania na ten termin (Lena- ogromne dzięki!), no i decyzja o starcie podjęta.

Czas na nowy plan! Opierając się jako tako na ostatnim starcie i nie tylko…

Zostawanie
We Wrocławiu było naprawdę bardzo dobre, mimo że lał deszcz. Moje zadanie to utrzymać ten stan. Absolutnie nie można zwolnić z ćwiczenia tego, jak bardzo by mi się nie chciało ;)

Chodzenie
Tutaj też jest bardzo dobrze. Przez poparzone jajka ciężka praca nad szybkimi siadami poszła w kosmos, ale przynajmniej wiem co i jak mam robić. Czyli szybkie siady, dalej szlif kroków do tyłu, no i rozproszenia, rozproszenia, rozproszenia. To ostatnio trochę odpuściłam, czas wrócić do kuszenia Dobisia.

Pozycje w marszu
Stój i waruj póki co nie zmieniam, znów od początku muszę przyśpieszyć siad. Ale też już wiem jak! I co najważniejsze, wiem że jest to możliwe.

Przywołanie
Dalej cisnę hopstója… Są dni kiedy zrobi to idealnie, ale to jest bardzo, bardzo rzadko (ale pokazuje, że fizycznie jest to możliwe)… zdecydowanie częściej jest katastrofa. Przy czym zbyt mocne ciśnięcie kończy się tym, że zamiast stawać kładzie się… No nic jeszcze trochę nad tym podłubię.

Kwadrat
We Wrocławiu załamał mnie bieg do pachołka. Tyle tłuczenia dynamiki, od iluś tygodni śmiga do pachołka, na treningu przed zawodami śmiga, a na zawodach skacze jak jelonek… Załamka! Sam kwadrat OK, muszę popracować nad bardziej centralnym ustawieniem Dobicha, bo znosi go ewidentnie do taśmy, no i chciałabym by szybciej się zatrzymywał… Przywołanie jest OK, zderzenie we Wrocławiu mu wybaczyłam, bo normalnie tego nigdy nie robił.

Aport kierunkowy
Przede wszystkim wyplenienie durnego zwyczaju targetowania pachołka. Skąd to się wzięło nie mam pojęcia. Jest to tylko przy kierunkach, przy kwadracie nigdy. Poza tym póki co wybór kierunków jest dobry, podejmowanie też… znaczy się czas to znowu sknocić podkręcając tempo…

Aport przez przeszkodę
Najgorsza nasza bolączka. Póki co przepracowane, że przynosi, że wie że jakby co nie spadło to musi wrócić przez przeszkodę i musi trzymać zaciśniętą paszczuchę… Przed nami choć trochę podrasowanie prędkości i szybkości podejmowania.

Wybór przedmiotu
Hamowanie na patykach- przede wszystkim. Póki co odpukać, szybki wybór i natychmiastowy powrót działa dobrze.

Zmiany pozycji
Znów mi się zepsuło waruj ze stój i skacze mi Dobicho gdzieś tyłkiem w bok, ale już nad tym pracuję. Póki co i tak jestem zadowolona, bo od dawna łapki ślicznie się przyklejają i dynamika zmian też jest fajowa.

No i tyle. Niby dużo jest, ale jeszcze ile do przerobienia, wzmocnienia, udoskonalenia… Póki co czeka nas bardzo ciekawy weekend! W piątek trenujemy z Marią Brandel, a w sobotę i niedzielę po raz drugi z Riittą i Pekką Korri- już nie mogę się doczekać. Co jest najfajniejsze to że Zgred naprawdę wciągnął się w pracę, a jak on chce i jest zaangażowany to mi więcej do szczęścia nie trzeba :)

Dodaj komentarz

*