Zgredkowy moment przełomowy

Czasem trafiamy na szczeniaka, który od pierwszych dni w nowym domu pięknie współpracuje z człowiekiem. Sam nawiązuje kontakt wzrokowy, jest skoncentrowany i ogólne rozproszenia nie robią na nim wrażenia. Czasem tak nie jest…

Widziałam wielokrotnie jak średnio rokujący szczeniak zmieniał się w świetnie pracującego psa. Tak samo często widziałam jak z czasem nic tak naprawdę się nie zmieniało. Sposób prowadzenia psa nie ma wpływu na wszystko, nawet kiedy staramy się bardzo mocno.

Zgred trafił do mnie jako szczeniak zafascynowany wielkim światem. Pracowałam mocno nad małym szkrabem, ale to wszystko wokół dalej kusiło tak mocno. Mogłam tylko czekać na rozwój sytuacji i obserwować teriera. Młody uczył się błyskawicznie, był precyzyjny, szybki i totalnie beznamiętny w tym co robił. Zero emocji, zrobić co trzeba, zgarnąć nagrodę i czekać na upragnione zwolnienie… tak wyglądały pierwsze miesiące ćwiczenia. A potem… zaskoczył! Nagle z dnia na dzień nastąpił przełom. Widziałam to u innych psów, ale u swojego to zawsze wszystko wygląda inaczej. Na koniec złego roku znów spojrzały na mnie zaangażowane, radosne psie oczy. I choć już nigdy nie będzie tak jak kiedyś to w takich chwilach budzi się nadzieja na lepsze dni…