Zawody, kwalifikacje, mistrzostwa 2015

12291761_727638097371205_6364252579723874978_o

Tegoroczny sezon zaliczam do bardzo udanych. W zeszłym tygodniu mieliśmy nasze ostatnie zawody oficjalne, wczoraj nieoficjalne, teraz czas na podsumowanie, głęboką analizę i budowanie programu na kolejny rok. To co udało mi się dopracować w tym sezonie to planowanie długoterminowe. Właściwe rozłożenie startów testowych, na bieżąco wdrażane modyfikacje treningowe pozwoliły uzyskać mi optymalną formę na najważniejszych zawodach w roku. Nadal wiele aspektów chcę rozwinąć, ulepszyć, ale już teraz uważam, że ten rok był dla mnie przełomowy.

Dla zebrania wszystkiego w jednym miejscu- podsumowanie ostatniego półrocza.

Do czerwca każdy trening był podporządkowany pod Mistrzostwa Świata w Turynie, cel był jeden- uzyskać maksymalną powtarzalność u Taflona. W lipcu po krótkim roztrenowaniu wróciłam do treningu obu psów. Po powrocie z Finlandii rozpoczęłam wdrażanie nowych pomysłów na poszczególne ćwiczenia. Część trzeba było zmienić, część dopracować, część przyśpieszyć. Zmiany wprowadzam sukcesywnie, nie więcej niż trzy na raz (metoda trzech priorytetów). W sierpniu zaliczamy pierwszy start po MŚ, wszystko mamy w totalnej rozsypce, ale zawody są na miejscu, a sprawdzenie co gdzie jest zawsze się przyda. Warunki to międzynarodowa wystawa, organizacja sprawna i bardzo w kierunku zawodników- co się chwali, bo w Sopocie bywało z tym różnie. Ocenianie łagodne, u Taflona pęka pierwsze „trzysta”, uzyskuje 306,5 pkt, Dobiś 283 pkt. Najważniejsze jest jednak dobre zorientowanie się w sytuacji, co gdzie trzeba dopracować w pierwszej kolejności. Mam trzy tygodnie by przygotować się do MP BC 2015.

Do Rzeszowa zgłaszam tylko bordera, Dobiś zostaje w Gdańsku u moich rodziców. Doświadczenie z zeszłego roku nauczyło mnie, że muszę stosować dwa zupełnie inne programy treningowe dla moich psów i dwa różne kalendarze zawodów. Tym razem decyzja jest prosta, te zawody nie miałyby żadnego sensu dla teriera, za to z Taflonem możemy powalczyć tu o tytuł. Konkrencja jest zacna, sędziują wspólnie Dana Tothova i Jacek Lewkowicz. Jak się okazuje ostatnie trzy tygodnie spożytkowałam właściwie, Taflon zalicza pewny, bardzo dobry start. Nadal masa detali do podciągnięcia, ale pierwsze zmiany na plus już widać. Start oceniony na wysokie 297,75 pkt co wystarcza by uzyskać 1 miejsce i tytuł Mistrz Polski Border Collie 2015. Pierwszy cel osiągnięty.

Równo miesiąc później jadę do Wrocławia na pierwsze w tym roku kwalifikacje na MŚ 2015. Zgłaszam oba potwory. Zgadzam się dzień wcześniej komisarzować, co oznacza że obie pałki siedzą całą sobotę w aucie. Pogoda słaba, zimno, szybko ciemno, więc bez treningu i bez spaceru wracamy do hotelu. Następnego dnia odbija się to mocną czkawką. Te zawody były chyba dla mnie najlepszą lekcją i jednocześnie kubłem lodowatej wody. Absolutnie nie jest czas by czuć się zbyt pewnie, by odpuścić choć na milimetr. Oba smoki na start wchodzą jak tykające bomby, energia roznosi i nieźle muszę się napracować by utrzymać je pod kontrolą. Taflon hamując pechowo zgarnia taśmę od kwadratu i zalicza zero, honor rodziny ratuje Dobiś- plasuje się na 2 miejscu na 12 psów! (Mamy 9 pkt za metal i pokazujemy najlepsze stój w przywołaniu ever!) Po powrocie do domu oglądam późno w nocy nagrania ze startów, to wtedy rzuca mi się w oczy niesamowite podobieństwo w pracy moich psów. To jest coś pięknego jak mocne piętno odciskamy w ich pracy. Trudno o dwie większe skrajności- Dobiś i Taflon, inni mentalnie, inni z budowy, w ruchu… wszystko mają inne, a tu w ćwiczeniach nagle się okazuje, że tyle rzeczy jest takich samych. A już jak na koniec spojrzałam na te dwa rozmerdane ogony na chodzeniu to się rozpłynęłam. Moje potwory <3

Po powrocie do Trójmiasta zaczyna mi się wariacki czas. Zostaje 5 dni do MP Obi 2015, w których startuję z dwoma psami, komisarzuję klasę 2 i jestem jednym z głównych organizatorów. Trzeba to rozegrać jak najlepiej, nie ma czasu na błędy. Dobisiowi serwuję dużo, dużo spacerów, dużo tropienia, malutko obi- terier musi być zrelaksowany, odpowiednio zmęczony psychicznie i fizycznie, jednocześnie właśnie teraz nie mogę dopuścić do tego by poczuł, że coś za dużo tego nudnego posłuszeństwa. Dla odmiany Taflona biorę w obroty, jest to jedna z największych zalet tego psa, w jego przypadku mogę dowolnie zwiększać ilość treningów (jeszcze nie udało mi się dotrzeć do granicy, która by w jego przypadku oznaczała zbyt dużo). Wstaję o świcie by zaliczyć porządny trening przed pracą, po robocie gnam na złamanie karku by zdążyć przed ciemnościami, a wieczorem dłubię albo detale w hali garażowej albo przebiegi na „naszej” końskiej hali na Hipodromie. W końcu nastaje oczekiwany weekend. Zawody oceniają Katarzyna Drobik oraz zapraszana przez nas co roku szwedka- Carina Barthel (oceniała Mistrzostwa Szwecji 2013 i 2015 roku oraz Mistrzostwa Nordyckie w 2014). W niedzielę przed startami jadę na długi spacer do lasu, co by terier dał upust energii, a następnie robię przebieg borderowi, z trzema punkami nagradzania, co by nadać ostatni szlif…

 Jako pierwszy mój startuje Dobiś.

W MARSZU 6,75 pkt – tak jak przez naprawdę długi czas nie mylił tak przestał siadać, rzecz ma się tak samo na treningach, więc nie jestem pewna czy myli czy celowo nie chce siadać…

METAL 8,5 pkt – no nie był tak piękny jak we Wrocławiu, ale nadal poprawny i Dobiś się bardzo starał, ostatecznie to satysfakcja, że przed pożegnaniem się z tym ćwiczeniem udało się je przepracować :)

KIERUNKI 6,25 pkt – wylosowany lewy, na ścianę, sporo psów miało z nim problem i terierko nie było wyjątkiem, spojrzał się na właściwy i świnia zdecydował się jednak na środkowy, co jednak mnie najbardziej cieszy to że udało się go zatrzymać i przekierować na właściwy, kiedyś nie do pomyślenia, a teraz gładko i bez problemu :)

KWADRAT 8,75 pkt – tak się odwrócił, że oczywiście stał bardzo blisko taśmy, na luzie go położyłam, bo wiedziałam, że kładąc się tak się położy by być w kwadracie i oczywiście tak zrobił… cwany świniok! strata punktów za zwolnienie i podskoki przed kwadratem, za to w uwagach, że świadomość kwadratu mamy na poziomie mistrzowskim :P

PRZYWOŁANIE 7 pkt – ruszył mocno tyłem kiedy odchodziłam, na waruj zareagował zbyt późno, jedno i drugie powtarza mi się zbyt często, zdecydowanie muszę przepracować

ZMIANY POZYCJI 9,25 pkt – bardzo się bałam, bo ostatnio znów się odezwała kontuzjowana łapa i Dobiś miał problem z tym ćwiczeniem, nie chce się opierać na tej jednej łapie i zaczyna się cudowanie, przed zawodami wróciłam do gimnastyki i na szczęście udało się w czasie, zmiany pozycji wypadły nawet przyzwoicie, odnotowane zostało tylko krzywe waruj ze stój :)

PATYKI 9,5 pkt – nad tym pracujemy dużo, bo ciągle mi się nie podoba to ćwiczenie w wykonaniu terierka, efekty pracy widoczne, ćwiczenie wykonane szybko, dokładnie, pewnie :)

CHODZENIE 8,25 pkt – ostatnie ćwiczenie, generalnie jestem bardzo zadowolona, kilka błędów spowodowane głównie moim złym prowadzeniem, przez co Dobiś gdzieś wypadł lub tracił rytm, mam stały postęp w odsuwaniu go od siebie, przy zachowaniu dobrej energii, koncentracji i stylu, jest dobrze :)

SIAD-ZOSTAŃ 9,75 pkt – przyznaję się, że wychodzenia za drzwi nie ćwiczyłam, a na mamisynku zrobiło to gigant wrażenie, tak wielkie, że aż zapomniał, że ma okazję do węszenia hihi

WARUJ-ZOSTAŃ 5 pkt – pałka nie rozpoznała mnie wśród wchodzących zawodników i z wrażenia aż usiadła, na szczęście byłam już na ringu i tylko dlatego nie zero…

Start Dobisia miał swoje lepsze i słabsze strony, cieszy mnie oczywiście brak zera, choć martwi, że momentami było naprawdę blisko. Co jest jednak najważniejsze to że póki co na stałym poziomie udaje mi się utrzymać jego chęć do współpracy, co kiedyś było największym problemem. Co by się nie działo to Dobiś stara się, jest otwarty na wskazówki i ma wielką radość z bycia na ringu. Odbierając kartę zaliczam wielki przyjemny zaskok- mamy doskonałą! Jednym punktem się broda załapała, otrzymał 257 pkt i 6 lokatę na 14 psów. Na ten moment jestem zupełnie, ale to zupełnie tym usatysfakcjonowana!

Dobby – Polish Obedience Championship 2015 from Joanna Hewelt on Vimeo.

 Ale w kolejce na start czeka jeszcze Taflon :)

W MARSZU 9 pkt siad nadal za wolne, w waruj nierówno idzie przód z tyłem

METAL 10 pkt no ja bym się doczepiła zbyt szerokiego dojścia do nogi, ale to jeszcze nie ten moment by zacząć z tym walczyć :)

KIERUNKI 9,5 pkt jak dla mnie zbyt duży łuk przy podjęciu i przy dostawieniu, ale sędziom się podobało to nie dyskutuję, walkę łukom wkrótce wypowiem :)

KWADRAT 10 pkt tutaj brak uwag, z mojej strony również, chciałabym by zawsze tak to wyglądało…

PRZYWOŁANIE 8,5 pkt podobnie jak u Dobisia zbyt wolna reakcja na waruj, to jest zdecydowanie do poprawki, bo tak jakoś nam się rozjechało to przywołanie

ZMIANY POZYCJI 9,5 pkt generalnie spoko, jedynie co muszę zmienić to siad ze stój, obecnie już nad tym pracuję, chcę by na nową komendę Taflon wskakiwał do siadu, póki co na zawodach używam starej komendy co wychodzi pokracznie, ale na szczęście póki co bez większych błędów

PATYKI 8,5 pkt no co za pałka, powąchał swojego i zaczął sobie sprawdzać kolejne i dopiero po chwili wrócił, u Dobisia wytłukłam to zaraz u tego spadło, wrrrrrr

CHODZENIE 7,25 pkt na chwilę obecną najsłabsze ćwiczenie, udało się już sporo przepracować (lewitujący tyłek, odpadanie na zwrotach), ale wciąż jeszcze jest tyle do zrobienia, nadal zbyt blisko i nadal zad ma tendencje do skręcania się, w zależności od tego co mocniej przycisnę a to do wewnątrz a to na zewnątrz. Na pocieszenie Taflonek jest wpatrzony jak zawsze, prezentuje świetną energię i wyraz, a to dla mnie najważniejsze. Jak ogon przestanie się majtać na wszystkie strony to zacznę się martwić :)

SIAD-ZOSTAŃ 9,75 pkt zbyt szybko odeszłam od psa, hah w trzymaniu nerwów na wodzy Taflon jest zdecydowanie lepszy ode mnie, nie ma co gadać w naszym trio on jest bezsprzecznie najlepszym zawodnikiem

WARUJ-ZOSTAŃ 10 pkt oczywiście z nim też nie ćwiczyłam wychodzenia za drzwi, ale w przeciwieństwie do Dobisia takie detale na Taflonie nie robią najmniejszego wrażenia…

W ostatecznym podsumowaniu border wygrywa z 20 punktową przewagą, zdobywa 294 punkty i tytuł Mistrza Polski Obedience 2015. Równo 5 lat po tym jak ten tytuł zdobył Ludwik… Taflonie, Ty wiesz…

Tending Tough – Polish Obedience Championship 2015 from Joanna Hewelt on Vimeo.

Po MP Obi zostaje miesiąc do ostatnich zaplanowanych przeze mnie zawodów. Drugie kwalifikacje na MŚ 2016. Zgłaszam oba psy. Cel jest jeden: zdobyć dosko z Dobisiem. Jeżeli uda się to osiągnąć, zostanie nam tylko zaliczyć po jednej dosko w nowym roku i będziemy spełniać podstawowe warunki by być w kadrze. W Zielonej również pierwszy w kolejności jest Dobiś. Zaliczamy stabilny, poprawny start, gdzie najsłabsze ćwiczenia wypunktowane były na 7,5 pkt (kierunki, metal i patyki) a najmocniejsze na 9 pkt (przywołanie, kwadrat). Spełniamy postawione sobie założenia, dostajemy doskonałą, 265,5 pktów i lokatę 5. Jest dobrze.

Kilka psów później na start wychodzę z Taflonem. Jako że do Zielonej przyjechał towarzysko to nie jest w optymalnej formie, wręcz przeciwnie. Jest niedobrym świntuchem, który uważa, że wie lepiej i będzie robił po swojemu. Do tego zaczyna pyszczeć. Było o najmocniejszych stronach Taflona, a najsłabsze? Odpuść na trochę, minimalnie, a momentalnie wchodzi w tryb „już myślę o tym co będzie, ogarniam wszystko, jesteś zbyt wolna i się nie znasz”, przy takim stanie umysłu detale idą w zapomnienie, za to pojawia się moje ulubione siad w kwadracie brrrrr Najgorsze jest to, że Taflon tak jak jest bezczelnym dupkiem, tak jest wspaniałym zawodnikiem. Ostatnie oficjalne zawody w sezonie wygrywa, wykręcając 291,5 pkt u Lucie Gabrielovej. Jest mistrzem, nie ma co.

Tydzień po Zielonej, jedziemy na moją ulubioną imprezę w roku- ALTOwe Treningowe Przebiegi Obedience. Idealna okazja, by po oficjalnych startach, trochę poprostować pewne rzeczy. Dodatkowo przebiegi prowadzone są według nowych regulaminów, więc mogę sobie sprawdzić gdzie jestem i co jest jeszcze do zrobienia. Ocenia je doświadczona zawodniczka z Austrii- Renate Oeltze. U jednego i u drugiego psa olewam zostawanie, jest o kosmicznie wczesnej porze, a sen jest towarem deficytowym (zwłaszcza jak się dzień wcześniej człowiek dowie, że będzie babcią!). Przyjeżdżamy na starty indywidualne.

U Dobisia decyduję się natychmiast skorygować minimalną utratę kontaktu na początku chodzenia. Już tak na ostatnich zawodach zobaczyłam, że gdzieś mu zaczyna oko uciekać. Szybki komunikat dla teriera, że widzę co robi i nie akceptuję przynosi natychmiastowy efekt. Reszta chodzenia jest bardzo mocna, bez zarzutu kontakt, utrzymywanie dystansu ode mnie, stałej pozycji, wyrazu i energii. Kroki do tyłu wychodzą średnio, ale o to jestem spokojna, latem miałam je zrobione na cacy (aż na TCampie cmokali nad szorstkością), trza przypomnieć i będzie. Za chodzenie Renate mi daje notkę, że byłoby na 9,5 pkta fiu fiu W pozycjach w marszu pilnuję by się nie odwracał i wzmacniam siad. W przywołaniu utwierdzam, że podczas leżenia nie wolno ruszać się i węszyć, same blokady wychodzą bardzo ładnie (Dobiku uwielbia hamować w piachu). Kwadrat z wysyłaniem w przód. Leci super prosto, ale zatrzymuje się bez komendy tam gdzie trzeba, cwaniaczek hehehehe Mam przygotowaną piłkę dla niego, ale jej nie widzi ślepy kurak. Drugie powtórzenie trochę gorsze, ale nadal zaliczone- za to sam kwadracik bajka, udało się przyśpieszyć, a przede wszystkim poprawić zatrzymanie w miejscu. Oby to utrzymać! Na kierunkach odwala swój cyrk- będę przewracał pachołka, pomysł nie wiadomo skąd, bo nigdy nie był uczony niczego targetować nosem… Samego aportu nie widzi, ale daje się przekierować. Nowe ćwiczenie na zero, byłam pewna że zobaczy ulubiony pachołek do omijania, a zawali całą resztę. Pachołka, który stał blisko publiczności, nie widział absolutnie, za to jak już go zrobił to jakoś przekulał się przez resztę. Patyki wyszły świetnie, byłam pewna, że zakopie w głębokim piachu, a tutaj efekt pracy nad delikatnym szukaniu, nareszcie jest! Pobiegł szybko, spokojnie zaczął wąchać jednego po drugim, jak tylko znalazł mój, chwycił i wrócił- idealnie (w uwagach: byłoby 9,5 pkt fiu fiu). Pozycje na odległość decyduję się zrobić na listewce, muszę zacząć walczyć z przesuwaniem się do tyłu na waruj. Ogólnie jestem z tego startu bardzo zadowolona. Przy okazji mogłam popracować trochę nad przejściami, które ostatnio są bardzo słabe, za to spokojne leżenie zdecydowanie lepsze. Dobiś chyba dorośleje, bo pierwszy raz omijają nas wszelkie nagrody typu „najweselszy pies” „najlepsze kicu na głowe” „największy wariat” itp za to nie grzecznieje bo jedyną „nagrodę specjalną” jaką otrzymujemy to tę dla najbardziej zawąchanego psa na ringu brrrrr

Po Dobisiu- Taflonek. Przetrenowany, spokojny, pokazuje w końcu bardzo ładne chodzenie. Tak bardzo się cieszę, bo ostatnio miałam wielki kryzys, a na tym ostatnim starcie wyszło, że jednak może być dobrze. Na rozdaniu otrzymujemy nagrodę Najlepsze Chodzenie Przy Nodze, no i to jest dopiero lek na wszelkie kryzysy. Idzie dobre, a jeszcze wspomnę, że kroki do tyłu wyszły cudownie, szłam szybko i pewnie, a Faflon szybko i pewnie nadążał i trzymał cały czas zad równolegle do linii. Pozycje w marszu sobie robię zupełnie treningowo, bo to obecnie jeden z najsłabszych elementów. Przywołanie- blokady mi się podobają, za to słyszę od Renate, że oczekiwałaby od Taflona więcej prędkości w biegu. No dobra zrobi się :) Kwadrat- wysyłanie w przód spoko, nie wiedział gdzie i po co ma lecieć, więc biegł wolno, ale bardzo myślał o tym by biec po prostej i to mu się chwali. Sam kwadrat beznadziejnie, wolno, za wczesne hamowanie i oczywiście mój ulubiony siad (przynajmniej mogłam nad nim popracować). Kwadrat jest do gruntownego przerobienia, bo coś tam się stało złego. Kierunki, podobnie jak Dobiś, nie zobaczył właściwego i ruszył od środkowego, chyba pierwszy raz taka sytuacja u pana perfekcyjnie obierającego kąty… ale jak widać nikt jednak nie jest doskonały. Nowe ćwiczenie. Za pierwszym razem nie widzi pachołka, jak zresztą żaden pies. Za drugim razem widzi i robi całe ćwiczenie, choć oczywiście trzeba to dopracować i przyśpieszyć. Podoba mi się jednak to że pamiętał o tym by biec do pachołka w prostej linii i ciasno go ominąć. Patyki wyszły bardzo, bardzo pięknie- świetna prędkość, a przy tym ostrożne, skuteczne wyszukiwanie. Zmiany pozycji robi pokracznie, bo nadal pracuję głównie nad nową wersją, ale co cieszy to komentarz Renate- że tylne łapy ani nie drgnęły. No i tak to. Zabieramy się teraz ostro do roboty, motywację mamy kosmiczną, możliwości gigantyczne. Taflon zna i rozumie bardzo dobrze ćwiczenia, teraz tylko dopracować i przede wszystkim dodać prędkości.

Wracając jeszcze do podsumowania sezonu to najbardziej jestem dumna z uzyskanej stabilnej formy u potworów. Zeszły rok był bardzo, bardzo ciężki dla mnie i Dobisia. Chyba sięgnęliśmy dna jeżeli chodzi o nasz poziom zawodniczy… było wszystko, wieczne zerowanie ćwiczeń, brak chęci współpracy i w końcu dwie dyskwalifikacje. Był to niezły kop do wprowadzenia zmian. Totalnie nowe podejście, nowy system treningowy i efekty są jakie są. Dobiś zaliczył w tym roku 8 startów w trójkach, w znacznej większości u zagranicznych sędziów, otrzymał raz ocenę bdb i siedem razy ocenę doskonałą! Nie zerował i utrzymywał stałą chęć do pracy. Oczywiście jest jeszcze masa detali do poprawienia, a przez to że muszę dbać o to moje zgniłe jajo to trochę nam zajmie dopracowanie tego i tamtego. Nie mniej nie ma co gadać, śmieszny Dobiś, słaby pies sportowy, wyrósł na naprawdę solidnego, równego zawodnika. I niech to pozostanie odpowiedzią na te wszystkie pytania „czy będę jeszcze z Dobisiem startować”…

A cóż można rzec o bezczelnym gówniarzu… W tym roku skończył dwa lata, jako najmłodszy pies wystartował na Mistrzostwach Świata, gdzie załapał się do pierwszej trzydziestki, wygrał dwa razy Mistrzostwa Polski, znalazł piękną, utalentowaną żonę, spłodził potomstwo i wypełnił ostatnią rubrykę swojej pierwszej książeczki startowej… Chcąc nie chcąc chyba czas przestać traktować go jak dziecko. Taflon w swoim pierwszym, trójkowym sezonie zaliczył 9 startów, 5 razy wygrał, 5 razy zdobył ponad 290 punktów. Trudno o lepszy debiut. Ale że apetyt rośnie w miarę jedzenia, a borderko cały czas się rozwija mentalnie i fizycznie na plus to stawiamy sobie nowe cele…