Dziwny Lublin…

12841448_10209117529683549_4251379590249562532_o

Nie mogłam zebrać się do tego wpisu. Karty ocen podróżowały ze mną po różnych krajach, miastach… co siadałam do relacji to nic nie wychodziło. Ale nie ma co dłużej tego odwlekać, trzeba to mieć z głowy, a wtedy mam nadzieję sypną się wpisy z kolejnych wydarzeń.

Zawody w Lublinie były w kolejny weekend po podwójnych kwalifikacjach w Gamratce. Starty trójek zostały zaplanowane na sobotę, przez co treningi były w piątek. Wyjechać na miejsce trzeba było rano. Także na ewentualne treningi zostały mi całe 4 dni. Mało! Z Dobisiem sprawa była prosta, trzy starty w jednym tygodniu to zdecydowanie za dużo obi na jednego terriera, jedyne co mogłam zrobić to dać mu wpierw solidnie odpocząć, a potem zająć jego głowę innymi aktywnościami niż posłuszeństwo.

Z Taflonem sprawa ma się inaczej- z nim to można cisnąć ile się chce, póki co jednym naszym ograniczaniem jest brak czasu czy możliwości. Rzeczy do poprawy po Gamratce było sporo i potrzebny był mi dobry plan by to dobrze rozegrać. Starając się zrobić wszystko mogłabym nie podciągnąć rzeczy na tyle by w krótkim czasie widoczna była różnica. Postawiłam po pierwsze na relacje i motywacje- to najbardziej kulało, a żeby odnieść sukces trzeba tu grać w jednej drużynie. Po drugie skupiłam się na ćwiczeniach z najwyższym współczynnikiem- przede wszystkim pozycje na odległość- przykleić łapy, przywołanie- przyśpieszyć, kwadrat- dobieganie do tylnej taśmy, nowe- wyłączenie autopilota.

W piątek z Madziasto ruszyłyśmy na zawody. Udało się dojechać w dobrym czasie na piątkowe treningi. Hala na której wszystko miało się rozegrać była po prostu ekstra. Rzadko kiedy w Polsce ma się okazję startować w takich warunkach! Nie było łatwo- było mnóstwo ludzi, psów, a w drugiej hali jeszcze zwierzaków wszelkich gatunków, było głośno i gorąco, była wykładzina na której łatwo było się ślizgnąć… doświadczenie rewelacyjne! Organizacyjnie Lublin wsparty przez Rzeszów poradził sobie doskonale- liczę bardzo, bardzo mocno na powtórki w takiej formie!

Treningi poszły bardzo przyjemnie i sprawnie. Na ring wchodziłam na zmianę z moimi potworami w towarzystwie Zoomka i Szumka. Czasu na wszystko co chciałam zrobić miałam aż nadto. Jedyny problem to że piłki odbijały mi się jak szalone i latały poza ring- dzięki wszystkim, którzy je łapali i odrzucali :D Już po oficjalnym treningu pomyślałam sobie, że może warto jeszcze porobić patyki, bo na ostatnim starcie oba potworaki miały z nimi jakieś dziwne problemy. Dobiś szybko pokazał, że w Gamratce nastąpiło jakieś małe zwarcie w mózgu po którym nie ma śladu- uff. Za to Taflon szybko pokazał- że w Gamratce nastąpiło jakieś małe zwarcie w mózgu po którym pozostał trwały ślad :O :O :O Mogłam sobie próbować coś tam z tym zrobić, ale efekt był taki, że w całym wykonaniu powtarzał dokładnie sytuację z poprzedniego startu- znajduje swój, bierze, odkłada, przeszukuje resztę, wraca po swojego i jego przynosi. No cóż, ciśnienie mi skoczyło, a potem stwierdziłam, że już i tak nic z tym nie zrobię, trza iść spać :P

Sobotę otwierała trójka. Z jednej strony super, bo szybko z głowy, z drugiej strony zawsze wolę więcej czasu by móc iść z Dobisiem na długi spacer. Według kolejności wpierw miałam startować z Taflonem a potem z Dobisiem. Początkowo na liście było dużo psów, także myślałam, że będę miała sporo czasu na podmianki, niestety sporo osób nie dojechało i wszystko się poprzestawiało. Tutaj kolejny ukłon dla organizatorów, że nie poganiali mnie i dali wystartować z dwoma psami w pełnym komforcie. Przed startem szybka odprawa z sędzią – Jozefem Olearcinem, u którego startowałam już wcześniej dwa razy i byłam zawsze bardzo zadowolona z oceny. Tym razem co tutaj dużo mówić, ocenianie w Lublinie mnie mocno skonfundowało… Pierwszy raz spotkałam się z sytuacją, gdy zachowanie moje czy mojego psa przed rozpoczęciem ćwiczenia lub po jego zakończeniu miało wpływ na ocenę za ćwiczenie. Tutaj następowało to często, przy różnych psach i jak się okazało w różnych klasach.

Ze startu Taflona jestem bardzo zadowolona. W kilka dni udało mi się poprawić to co chciałam. Na Fafli warunki nie zrobiły najmniejszego wrażenia, nim chyba nic nie jest w stanie wstrząsnąć. Był zrelaksowany, a przy tym chętny, otwarty, zmotywowany, dokładnie taki jak lubię. Byliśmy razem przez cały czas, on robił co trzeba dla mnie, a ja to doceniałam tak jak powinnam to robić zawsze.

SIAD- ZOSTAŃ 10 pkt
Bez uwag :)

WARUJ – ZOSTAŃ 9 pkt
W uwagach – nie dosiada. No czasem zdarza się jeszcze lewitacja borderzego kupra.

PRZYWOŁANIE 10 pkt
No może nie jakieś hiper czaderskie, ale bardzo równe, przede wszystkim stałe prędkości między poszczególnymi stacjami.

POZYCJE NA ODLEGŁOŚĆ 9 pkt
Po Gamratce olałam prędkość, styl i wszystko poza dokładnością. Efekt jaki chciałam- na wykładzinie trudno o prawidłowe pozycje, bardzo łatwo o to by psu się rozjechały łapy, przesunęły o troszeczkę, potrzebne jest doskonała świadomość i koncentracja na zadaniu. Fafla zrobił dokładnie tak jak należało :)

KWADRAT 10 pkt
Kolejne bardzo dobrze zrobione ćwiczenie, równo, czysto, jak trzeba. Wysyłanie w przód na „super go Dobisia” po raz kolejny pięknie odpaliło. Wejście w kwadrat głębokie, reakcje na komendy super. Póki co kawał dobrej roboty,

POZYCJE W MARSZU 9 pkt
Póki co zdecydowałam się ich nie ruszać i była to super decyzja. Nadal mi się nie podobają one bardzo, ale co z tego jak punkty są z tego bardzo dobre. Przed MŚ trza będzie tylko je solidnie przepracować, bo myślę, że tam noty za takie wykonanie byłyby niższe.

PATYKI 6,5 pkt
Do tego miejsca szło jak po maśle. Tu niestety odpaliło nowe zachowanie i zrobił dokładnie to co ostatnio. Myślałam, że będzie zero, ale przez to że nie dotknął żadnego innego patyka i się śpieszył to punkty na szczęście wpadły.

KIERUNKI 8 pkt
Strata za poprawienie chwytu na aporcie, no zdarza się, zwłaszcza że gorąco było. Mi się jeszcze nie podobało tempo do pachołka, bo sam aport tam i z powrotem bardzo ładnie.

NOWE 6 pkt
Taflon pobiegł pewnie gdzie trzeba, ciasno ominął, zatrzymał się spoko, pewnie wybrał kierunek, szybko zaaportował, trzymał i oddał jak trzeba. Jaki był mój szok gdy usłyszałam, że za to ćwiczenie dostałam 6 punktów! W omówieniu i opisie ćwiczenia jako powód podane- pies po zakończeniu ćwiczenia odszedł od nogi wykonując obrót. Psa zwolniłam z ćwiczenia, nie bawiłam się z nim w sztuczki, więc nie rozumiem w czym problem. A nawet jeśli to jak się ma zachowanie po zakończeniu ćwiczenia do punktów za ćwiczenie…

CHODZENIE 6 pkt
Nie było to tak dobre wykonanie jak w Gamratce, bo zdarzył się krzywy siad oraz błąd na cofaniu. Niemniej nadal ćwiczenie jest bardzo bardzo poprawione- Taflon idzie prosto, nie napiera, trzyma cały czas jedną pozycję, stare rzeczy jak koncentracja i energia oczywiście bez zmian. Ja też chodziłam tak jak zwykle chodzę- prosto, bez stosowania pomocy, z dobrze wypracowanymi zwrotami. Za prawie takie same chodzenie otrzymałam tydzień wcześniej od sędzi oceniającej tegoroczne MŚ- 9,5 pkta. Tutaj ledwo 6 plus komentarz, że wszystko ale to wszystko było źle- pies źle i ja źle, złe tempo, zwroty zły, no i cały obraz zły. I jako rada: zrób chodzenie od nowa całkiem inaczej. No chyba nie.

Generalnie tak jak pisałam ze startu jestem bardzo zadowolona. Taflon odwalił kawał dobrej roboty. Na szczęście udało się zdobyć brakującą mi do kwali doskonałą. Piszę na szczęście, ponieważ uważam, że za ten start doskonała się należała jak psu kostka i gdybym jej nie dostała, a wcale wiele nie brakowało by tak było to bym się nieźle wkurzyła. Była to jedyna dosko w trójce na tych zawodach, takie kwali.

Po tym starcie nieźle poruszona wzięłam się za Dobisia, niestety on też był poruszony- całą otoczką zawodów. Dobinek jest przeciwieństwem Taflona, na nim wszystko ale to wszystko robi wrażenie. Co może pomóc to oparcie we mnie, na szczęście często go szuka. Niestety tym razem go zawiodłam. Zamiast olać sprawę to przejęłam się tym, że jak go będę zwalniać normalnie, a normalnie dla Dobisia to znaczy, że wyskakuje od nogi w dzikim skoku i obrocie, to nie ugramy żadnych punktów. Kombinowałam więc jakoś różnie po tych ćwiczeniach co sprawiło, że w tych trudnych warunkach morale terriera upadło i rozbiło się o podłogę.

SIAD ZOSTAŃ 9 pkt
Ruszył łapą.

WARUJ ZOSTAN 10 pkt
No że tak kurcze umie jak chce.

PRZYWOŁANIE 9 pkt
Przywołanie kiedy można się dobrze ślizgnąć to to co tygryski lubią najbardziej :P

POZYCJE NA ODLEGŁOŚĆ 7,5 pkt
W komentarzu mam że nerwowy, przy odejściu poprawił zad. Same pozycje wyszły dobrze.

KWADRAT 5 pkt
Myślę, że otoczenie zrobiło swoje i zabrakło koncentracji. Wpierw nieprawidłowo się zatrzymał na wysyłaniu w przód i był poza okręgiem, a potem powtórzył to samo w kwadracie. Generalnie reagował w zwolnionym tempie, co u niego jest charakterystyczne, gdy nie jest do końca skupiony.

POZYCJE W MARSZU 6,5 pkt
Na pewno punktowany mocno był hop stój, dodatkowo Dobiś był mało stabilny w pozycjach, niby łapy były w miejscu, ale rozglądał się na boki jak tylko mógł.

PATYKI 7,5 pkt
Zrobił je naprawdę bardzo bardzo dobrze, szybko i dokładnie. Za co strata punktów? W komentarzu mam tylko: „przewodnik głaska psa przed rozpoczęciem ćwiczenia”. Dodam od siebie, że przejechałam dwa razy krótko ręką po łopatce. Bez komentarza.

KIERUNKI 7 pkt
Niestety wróciło przewrócenie pachołka plus całość była lekko niechlujna.

NOWE 0 pkt
Nie pobiegł w ogóle obiec pachołka. Trochę szok, bo to jest ulubiona część ćwiczenia dla Dobisia. Kocha omijać. Widać było już, że ma mocno dość i chce już zejść z ringu.

CHODZENIE 7 pkt
Na szczęście to było ostatnie ćwiczenie. Dobiś się pozbierał, wrócił mu animusz, bo w ciężkich warunkach to jednak u boku Pańci najlepiej. Wszystko jest do zniesienia kiedy może być blisko mnie. I jak tu świnioka nie uwielbiać i nie wybaczać mu wszystkiego za to że dla niego wszystko to ja… BTW pierwszą rzecz jaką usłyszałam w omówieniu to że sędzia utwierdził się w przekonaniu, że ja to całe chodzenie robię po prostu źle.

I tyle na temat tych zawodów. Było minęło trza żyć i chodzić dalej :P

Start Taflonka:

I przywołanie Tygryska: